Mar 212017
 

Walery Kozłow: Korespondent wiejski

Przedstawiamy artykuł opublikowany w Gazecie Zielonogórskiej 13 września 1952 roku opowiadający o malarzu z Nietkowic. Może ktoś go sobie jeszcze przypomina, a może zechce uzupełnić o inne informacje np. w którym domu mieszkał ten artysta.

W małym ogródku otaczającym domek malarza Kozłowa w Nietkowicach mienią się w słońcu różnobarwne kwiaty. Wokół domu panuje niezmącona niczym cisza wrześniowego popołudnia. Zaglądamy przez otwarte okno do wnętrza. Niewielka pracownia malarska pełna jest wiszących i leżących olejnych płócien – gotowych już i takich, które czekają jeszcze ostatniego pociągnięcia pędzlem.

Na pierwszym planie na sztalugach widzimy obraz olejny, który od razu przyciąga naszą uwagę. Zatytułowany jest „Korespondent wiejski”. I zanim jeszcze witamy się z nadchodzącym na nasze spotkanie starszym, o pogodnym spojrzeniu człowiekiem – wiemy już, że Walery Kozłow, to artysta-malarz, który żyje duchem naszej teraźniejszości i którego twórczość poszła w tym jedynym właściwym dla artysty kierunku – w kierunku realizmu socjalistycznego.

Zaproszeni do wnętrza małego domku, obwieszonego dosłownie od podłóg aż po stropy obrazami, z ciekawością śledzimy przebieg 25-letniej twórczości artystycznej Walerego Kozłowa.

W Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie byłem uczniem Ksawerego Dunikowskiego” – mówi Walery Kozłow, obejmując spojrzeniem niewielką fotografię, która przedstawia go u boku znakomitego polskiego rzeźbiarza. „Byłem wtedy młody i miałem dużo zapału do pracy. Ale nie wszystko poszło po mojej myśli. Z rzeźby przerzuciłem się na plastykę. Zacząłem pracować w teatrach jako projektodawca i wykonawca dekoracji. Nie zawsze zgadzałem się z kolegami malarzami, którzy o owych latach międzywojennych wpadli w formalizm. Byłem i jestem zdania, że sztuka, która nie odzwierciedla najistotniejszych przejawów życia – jest martwa, a tym samym nie może przemówić do człowieka.

Dzisiaj nie potrzebuję wyszukiwać jakichś fantazyjnych tematów do mych obrazów. Nasuwa mi je samo życie. W mej twórczości obecnej czuję się mocno związany z gorąco pulsującym życiem naszej wsi i szczęśliwy jestem, że przejawy tego życia potrafię utrwalać na płótnie, że tematy moich obrazów mówią o wkładzie człowieka do wielkiego dzieła, jakim jest walka o pokój”.

Walery Kozłow uśmiecha się pogodnie, a w tym uśmiechu kryje się wiele zadowolenia człowieka, który potrafił zrzucić z siebie balast, jakim niewątpliwie obarczyła jego twórczość malarską epoka lat międzywojennych – i stać się malarzem tworzącym o ludzie i dla ludu. Obok wspomnianego już „Korespondenta wiejskiego” szereg obrazów świadczy o realistycznym podejściu Walerego Kozłowa do życia i sztuki: „Kuźnia GOM-u w Nietkowicach”, „Przedszkole” i „Biblioteka Gminna”.

Projektuję obecnie cykl obrazów pt. „Spółdzielnia produkcyjna”. Natchnieniem do tego projektu jest dla mnie referat wygłoszony przez towarzysza Biureta na VII Plenum KC PZPR. Żałuję, że nie zdążyłem tego zrobić na obecną V wystawę plastyków Ziemi Lubuskiej, ale taki cykl malarski wymaga wielu studiów i pracy”.

Walery Kozłow zamyśla się i widać, że chciałby się nam z czegoś zwierzyć. „Wielokrotnie zgłaszałem swoje usługi w Wydziale Kultury WRN w Zielonej Górze. Chętnie podjąłbym się dekoracji świetlic. Mieszkam tu samotnie i moja praca daje mi dużo zadowolenia, ale chciałbym wyjść z tej samotni między ludzi. Projektowałem sobie także, że może znajdę wśród młodzieży szkolnej uzdolnionych chłopców i dziewczęta, które będę mógł uczyć „pierwszych kroków” w sztuce malarskiej i scenograficznej. Ale jakoś te wszystkie moje propozycje nie znalazły do tej pory oddźwięku w Wojewódzkim Wydziale Kultury”.

J.K.

  Jedna odpowiedź do “Nietkowice – w pracowni malarskiej Walerego Kozłowa”

  1. […] 13września – W pracowni malarskiej Walerego Kozłowa […]

Dodaj komentarz...

Translate »