Sty 242016
 
Reinhold Petzke (Schiller) i utworzona restauracja "Zur Hoffnung" w Bródkach.

Reinhold Petzke (Schiller) i utworzona restauracja „Zur Hoffnung” w Bródkach.

Przedstawiamy tłumaczenie artykułu autorstwa Kurta Kupscha zamieszczonego w latach 90-tych XX wieku w czasopiśmie „Crossener Heimatgrüße”. Kurt Kupsch wspomina ciekawą osobowość z przedwojennego Klein-Blumberg, który założył restaurację. O byłej restauracji przypomina tylko ślad na elewacji domu zamieszkanego dzisiaj przez Państwa Nicińskich.

Sprzedaż słodkich „Czerrreśni” z muzyką trąbki
Reinhold Petzke-Schiller, oryginalny mieszkaniec Bródek, stworzył restaurację „Zur Hoffnung”

Kto współcześnie chodzi do supermarketów, gdzie można podziwiać niemal wszystkie owoce sezonowe z całego świata, a także je kupić, jeśli ma się na to pieniądze. Nie zawsze tak było. W dzieciństwie, w latach 20 i 30 nie mogliśmy się doczekać, kiedy co roku jako pierwsze owoce w domowych ogrodach w czerwcu/lipcu dojrzeją czereśnie. Jednak rosły na bardzo piaszczystych glebach naszych Brandenburskich wsi przez co nie zawsze było ich tak dużo jak w „sąsiednich ogrodach”. Ale o to, żeby wszystkie te przysmaki były wczesnym latem troszczył się Reinhold Schiller z Bródek. To prowadzi mnie do dzisiejszego tematu:
Kiedy zbliżał się sezon czereśni, my dzieci czekaliśmy z utęsknieniem, kiedy pojawi się Schiller Reinhold. Ze swoim lekkim drewnianym wózkiem z zaprzężonym koniem Fuchsem jeździł uliczkami wsi na wschodzie powiatu krośnieńskiego. Na swojej trąbce grał krótkie „Waldeslust” lub „Aus der Jugendzeit”. Po tym, jak zwrócił uwagę sygnałem muzycznym chwalił silnym akcentowaniem „rrr””czerrreśnie, słodkie czerrreśnie”, których pełno kupił przede wszystkim od sadowników z Cigacic i okolicy. Prawie z każdego domu wybiegała klientela z miskami i garnkami, a jego zapasy schodziły zwykle o wiele za szybko. Zawsze w dobrym humorze serwował dowcipne spostrzeżenia, Reinhold był chętnie postrzeganą oryginalną osobą w naszej rodzinnej ojczyźnie. To znaczy, że warto spojrzeć na jego życie nieco bliżej:
Reinhold Schiller rzeczywiście nazywał się Petzke. Urodził się w 1889 roku w Bródkach i tam się też wychował. Takie przezwisko „Schiller” miał u nas prawie każdy. Dziś, gdy ktoś mówi o nim lub o jego córkach to są wciąż Reinhold Schiller i Schiller Martha lub Frieda.
Na przełomie XIX i XX wieku, stolica królestwa rozwijała się w zapierającym dech w piersiach tempie. Cóż mogło być lepszego; nasz Reinhold też poszedł do miejsca, gdzie było mnóstwo pracy i zarobków. Uczył się w Berlinie murarstwa i dodatkowo pozwolił swojemu talentowi i miłość do muzyki biec na wolnej przestrzeni. Kiedy wrócił do małej miejscowości nad Odrą potrafił grać na tubie i trąbce oraz grał na akordeonie. Później akordeon stał się jego stałym towarzyszem. Tak więc nikt nie był zaskoczony tym, że znalazł swoją żonę nie honorowo w Bródkach, ale za rzeką w Nietkowie, gdzie od czasu do czasu przygrywał do tańca. Tam też przyszły na świat jego obie córki. Niestety w Nietkowie szczęście rodzinne nie trwało zbyt długo. Jego żona zmarła bardzo młodo, na Boże Narodzenie 1917 roku.
Co mógł zrobić? – Poszedł z dwojgiem dzieci z powrotem do rodzinnego domu w Bródkach. W 1923 roku ożenił się drugi raz, ponownie z kobietą z „zewnątrz”. Ta pochodzi z Tschammermühle
(Skąpe), z jednej z miejscowości w powiecie sulechowsko-świebodzińskim, które nazywaliśmy „miasteczkiem”. W rodzinnym domu w dłuższej perspektywie nie mógł pozostać z rodziną. Ponieważ jego siostra wyszła za mąż i wprowadził się szwagier. To było prawdopodobnie powód za tym, żeby kilka lat później Bródki miały drugą restaurację, która została nazwana „Zur Hoffnung”.
Na początku lat 20 Reinhold Schiller kupił od rolnika Jäkela działką budowlaną po przekątnej od jego rodzinnego domu. W 1925 roku była tu później restauracja „Zur Hoffnung”. Ponieważ była już karczma w tak stosunkowo małej miejscowości, to nie było łatwo dostać licencję, ale w końcu się to udało, i na przełomie 1928/29 „Hoffnung” została otwarta.
Początkowe prowadzenie przedsiębiorstwa nie było takie łatwe. Wysokie bezrobocie w latach Wielkiego Kryzysu powodowało, że wielkie nadzieje gasły. Ludzie po prostu nie mieli pieniędzy. Dlatego świeżo upieczony karczmarz szukał innych źródeł dochodów. Handlował wszystkim, ogórkami, jajkami, grzybami, dziczyzną, a na święta gęśmi, a jak już wcześniej wspomniałem na początku lata „czerrreśnie, słodkie czerrreśnie”. W tym czasie pojawiły się także powiedzenia, może jedno albo kilka brzmi jeszcze w uszach: „Schiller kupuje jaja, Pätschak kupuje słoninę, a Feidten wykupuje mu „sprzed nosa” najlepsze gęsi”
Koń Reinholda Fuchs był jeszcze młodym, ognistym koniem. Tak więc, nie tylko jeździł do Cigacic po kupno czereśni, które potem sprzedawał po wsiach. Raczej służył koniem i wozem jako „taxi”, aby odbierać żeglarzy dworca kolejowego w Nietkowicach i z powrotem ich tam zawozić. Kiedy czas pozwalał to młodsza córka Martha korzystała z Fuchsa do jazdy konnej. To nie zostało zaakceptowane i ludzie na wsi patrzyli na to z niechęcią, gdy siedziała na rumaku na okrak jak mężczyzna. „Jak tak można?! ”
Kiedy wprowadzono powszechny obowiązek służby wojskowej, okolica i młyn Stahns ze stawem padł ofiarą Ostwall, restauracja „Zur Hoffnung” z dwoma pięknymi, kochającymi zabawę córkami karczmarza stała się popularnym miejscem postojów. Wreszcie pracownicy mogli zarabiać w okolicy i część swoich pieniędzy tu w miejscowości lub na miejscu wydać. Tak więc była gra w karty, jedzenie golonki, dziczyzny a dla kobiet, które miały też swoje zabawy, kółka kobiece z ciastem i kawą. Gdy fale szczęścia wzrosły trochę wyżej, Reinhold Schiller brał akordeon i pozwalał swoim wesołym a czasem także melancholijnym piosenką rozbrzmiewać. Tak to były już dobre czasy…
Starsza córka wyszła za mąż jeszcze przed wojną w Nietkowicach, który w tym czasie nazywał się już Straßburg. Martha, młodsza poślubiła wczesną wiosną 1940 roku Kurta Kakoschke z Brodów. Reinhold nie czuł się w tym czasie za dobrze. Chorował na raka i zmarł 29 lipca 1940 r., mając zaledwie 51 lat. Koń Fuchs, także w tym roku odszedł, został od 1942 wcielony do gospodarstwa – gdzie musiał ciągnąć ciężki sprzęt zamiast lekkiego drewnianego wozu.
To co Reinhold stworzył, nadal prowadziła wdowa i młodsza córka. Restauracja „Zur Hoffnung” pozostała otwarta aż do końca wojny, mimo ze pod koniec podawano tylko „Fassbrause” (napój bezalkoholowy).
Rodzina Petzke-Schiller uciekła 29 Stycznia 1945 przed postępującą Armią Czerwoną, ale została wyprzedzona w Radnicy przez sowieckie czołgi . Wróciła do Bródek i pozostał tam aż do ostatecznego wydalenia w końcu listopada 1945 roku. Przebywali w Rostock, Bad Doberan oraz Brunsbüttelkoog, następnie przenieśli się do Badischen w Gaggenau. Tam Schiller pozostali lub jak oni mogą być teraz dzisiaj nazywani. Dziękuję Martha Kakoschke, z domu Petzke za daty i informacje na temat tego artykułu. Z nią i jej mężem spotkaliśmy się kilka razy. Zawsze, gdy się widzieliśmy myślałem o jej ojcu – „czerrreśnie, słodkie czerrreśnie”.


Tłumaczenie Adam i Janusz

Reinhold Petzke (Schiller) i utworzona restauracja "Zur Hoffnung" w Bródkach.

Reinhold Petzke (Schiller) i utworzona restauracja „Zur Hoffnung” w Bródkach.

  Jedna odpowiedź do “Reinhold Petzke-Schiller z Bródek”

  1. zawsze czytam o tych sprawach i o tych miejscach z ciekawością i zainteresowaniem i jest mi wciąż mało

Dodaj komentarz...

Translate »