Lut 262017
 

Edith w 70-tą rocznicę opuszczenia Brodów (rok 2015)

W końcu, w 1946 roku Georg Scholz i Siegfried Storm wrócili do domu z rosyjskiej niewoli. Teraz to naprawdę było zbyt ciasno dla 11 osób. Musieliśmy znaleźć sobie nowe miejsce do życia. Od rolnika Haberechta otrzymałyśmy pokój z małą komórką, którą mogliśmy używać jako kuchni. A więc babcia, mama i ja. Mogłam także dalej chodzić do Ahrensdorf do szkoły. Były dwa pomieszczenia, w jednym klasy 1 – 4 a w drugim klasy 5 -8. Naszym nauczycielem w klasach 1-4 była panna Schwarz a w klasach 5-8 nauczyciel Jäger. W 1953 przeskoczyłam 2 klasy i dostałam się do 8. Ale w południe po szkole, miałam problem gdzie się podziać. Habrechtowie byli w polu, babcia w gospodarstwie w Sputendorf a mama w pracy na cmentarzu w Stansdorf. Tak więc nie mogłam iść do domu.
Mogę dziękować Bogu że poszłam do Geishirtów jako niania. Jeden chłopiec Klaus 3 lat, a Paul był nadal w wózku. Nie było to dla mnie łatwe, bo sama też byłam jeszcze małym szkrabem. Rodzina mówiła o mnie bardzo dobrze. Byłam dobrze traktowana, dostawałam jedzenie a wieczorem jedzenie, które mogłam zabrać do domu. Tak mogłyśmy się we trzy posilić. Na święta lub na specjalne okazje dostawałam nową sukienkę lub cokolwiek do ubrania. Zostałam tam aż skończyłam szkołę. Gdzie zadania były również trudne. Około 1950 roku szukałyśmy we trójkę nowego domu. Samotna staruszka mieszkała w domu. Były tam dwa pokoje, jeden dla Pani Kielemann i jeden dla nas oraz wspólna kuchnia. Nie było bardzo przestronnie, ale dostaliśmy piwnicę do prania, stajnię, gdzie można było trzymać kozę, króliki, kury i gęsi. Za podwórzem był ogród, który mogliśmy uprawiać. No i na podwórku był także prawdziwy wychodek, z którego był nawóz .
W 1952 roku zacząłem praktykę jako ekspedientka w pierwszym sklepie HO w Ludwigsflde. Dwa lata praktyk zawodowych bardzo szybko minęły. Moja mama dostała pracę w zakładzie przemysłowym w Ludwigsdelde. Teraz życie było trochę łatwiejsze. Po mojej praktyce pracowałam jako ekspedientka, a zdając dodatkowe kursy i szkolenia zdobyłam kwalifikacje na kierownika sprzedaży. Funkcję tą praktykowałam w wielu branżach od tekstyliów, sprzętu sportowego do artykułów papierniczych.
Moja młodość była już wtedy przyjemna, z przyjaciółmi i dobrą zabawą. Poznałam mojego męża, w czerwcu 1957 r. zaręczyliśmy się, a w maju 1959 wzięliśmy ślub. Teraz moje życie zaczęło się we dwoje. W dniu 7.08.1960 urodziła się nasza córka Angela. A 10.07.1961 przenieśliśmy się jako nowa rodzina Ziermann do AWG-mieszkania (to nazwa spółdzielni mieszkaniowej, która istnieje do dzisiaj) w Ludwigsfelde. Otworzył się nowy rozdział w moim życiu. Moja mama i babcia pozostały aż do 1964 w Ahrensdorf. Potem także one dostały AWG-mieszkanie w Ludwigsfelde. Po krótkiej przerwie w pracy, gdy dziecko poszło do żłobka i przedszkola to ponownie pracowałam jako sprzedawca, a także jako kierowniczka sprzedaży. 21.04.1967 roku urodził się nasz syn René. Po roku urlopu macierzyńskiego, zaczęłam pracę w domu towarowym Flink jako asystentka w biurze i w 1972 roku z całym personelem przeniesiono nas do nowo wybudowanej hali na Clara Zetkin Str., gdzie pracowałam do mojej emerytury w sierpniu 1990 roku.
Około roku 1965 wynajmowaliśmy tutaj w Ludwigsfelde ogród, który następnie w 1970 roku kupiliśmy i mieliśmy własną ziemię. Nasza babcia była bardzo dumna, że teraz znowu mamy coś na własność. Niestety, jej radość była krótka. Zmarła 21.12.1969 roku. Zbudowaliśmy garaż z pokojem mieszkalnym, i mieliśmy duży ogród (1045 m2), gdzie uprawialiśmy owoce, warzywa i kwiaty. Wkładaliśmy w to wiele pracy, ale było też dużo radości z tego. Także dla mojej matki i babki. Mogliśmy sobie pozwolić nawet na samochód, małym Trabantem robiliśmy z dziećmi piękne wyjazdy urlopowe. Także dzieci otrzymały staranne wykształcenie, Angela skończyła studia, aby zostać nauczycielem, René studiował i został inżynierem. Byliśmy dumni. W 1987 przejęliśmy weekendową(rekreacyjną) działkę ciotki Marty w Ziegenhals. Nie potrafiła jej już sama utrzymać. Po jej śmierci stała się naszą największą radością w lecie. To nasza oaza od maja do września. Możemy cieszyć się latem z naszą mamą i wieloma przyjaciółmi.
Działkę w Ludwigsfelde przekazaliśmy naszej córce Angeli, aby mogła wybudować swój dom. Mieszka tam teraz z dwójką dzieci Nancy i Svenem. Nasz syn René poznał bardzo miła i kochającą żonę pochodzącą z Rosji i mieszka w Berlinie.
Oboje z mężem Erwinem staramy się jak najlepiej wykorzystać życie na emeryturze. Również trochę podróżujemy. Mamy nadzieję, że będziemy mogli przeżyć jeszcze wiele wspaniałych lat z rodziną.

Dodaj komentarz...

Translate »